Stuknęła 80-ka

Szybciej, niż to mogłem sobie wyobrazić, dopadła mnie „osiemdziesiątka”. Przynajmniej ta kalendarzowa, której oszukać się nie da. O tę biologiczną, jak na razie jestem spokojny. Moja aktywność życiowa A.D. 2011, nie wiele różni od tej sprzed emerytury. Kabaretowa piosenka Wiesława Michnikowskiego: „Wesołe jest życie staruszka...” choć brzmi romantycznie nie wiele ma wspólnego z rzeczywistością. Poznałem to z autopsji.

 

 

Na moje 80-lecie, byłem skłonny potwierdzić swoją „tężyznę fizyczną”, podejmując próbę osiągnięcia dobrego wyniku w biegu na 100 m. w czasie 20 sek. (w młodości mój najlepszy czas wynosił 13 sek.) Oczywiście, moi najbliżsi szybko wybili mi z głowy ten karkołomny pomysł. Być może, słusznie uznali, iż wolą mieć sprawnego fizycznie dziadka, ojca i męża, niż „rekordzistę” staruszka,  który poległ na bieżni stadionu.Oczekując kolejnego jubileuszu (90-lecia), pozostaje mi codzienny „sprint” w pobliskim Parku Zwierzynieckim. I to by było na tyle. Do zobaczenia za 10 lat.

Zdzisław Rynkiewicz

Oto zdjęcia z mojego Jubileuszu 80-lecia, wykonane przez wnuka Daniela. Spotkanie w białostockiej restauracji "Arsenał" miało charakter wyłącznie rodzinny, z udziałem mojej żony Janiny oraz córek Barbary i Beaty z mężami i dziećmi.

Moje Allegro

 

 

Free Joomla! template by Age Themes