Szarlotka...

Pani Kowalska słynęła w okolicy z wypieku pysznych szarlotek. Sąsiedzi, którzy goszcząc u państwa Kowalskich byli częstowani szarlotką nie mogli wyjść z podziwu dla umiejętności kulinarnych pani Kowalskiej. Tylko jej mąż był oszczędny w pochwałach, traktując żoniną szarlotkę jako codzienny chleb powszedni.

To wszystko się zmieniło w czasie uczty biesiadnej z okazji imienin pani Nowakowej. Gospodyni domu, zaserwowała gościom rumiano-złocistą szarlotkę. Już przy pierwszym kęsie szarlotki, celebrowanym ostentacyjnie z miną wytrawnego smakosza pan Kowalski zawyrokował:

 

- Wspaniała! Nigdy dotąd nie jadłem tak smakowitej szarlotki...

Pani Kowalska ze zdumieniem wysłuchała tej „niezręczności” swego męża – podejrzewała, iż były to szczere słowa. Milczeniem też zbyła dalsze pochwały męża ku czci szarlotki pani Nowakowej.

Odtąd na stole państwa Kowalskich przestała gościć pyszna szarlotka.

Kowalski odczuł nienormalność tej sytuacji, ale nie miał odwagi pytać o jej przyczyny. Korzystając z okazji wspólnego zasiadania przy rodzinnym stole, nieśmiało zapytał żonę:

- Kochanie, kiedy znów będziemy mogli delektować masze podniebienia najlepszą na świecie szarlotką?

 

- Nigdy !!! - Najlepsze szarlotki są u pani Nowakowej – rzekła wyniośle pani Kowalska.

Jak widać sprawdza się stare, ludowe przysłowie: -„Cudze chwalicie, swego nie znacie...”

Zdzisław Rynkiewicz

Moje Allegro

 

 

Free Joomla! template by Age Themes