Kochamy polskie seriale...

Po 1989 r. Polska jest poddawana permanentnej transformacji ustrojowej. Od socjalizmu - do kapitalizmu i vice versa. Zdaniem organizatorów życia społeczno-politycznego kraju, jedną ze skutecznych dróg wiodących do celu, jest edukacja: w szkołach, w mediach i... polskich serialach telewizyjnych. Według jedynie słusznych informacji, publikowanych przez liczne sondażownie, nasi rodacy wręcz uwielbiają polskie seriale.

 

„Świat według Kiepskich”, daję oglądającym poczucie wyższości. Wszak ich rodzina jeszcze nie osiągnęła przysłowiowego dna: made in Ferdek. Oglądacze serialu: „Klan”, zapewne chętnie utożsamiają się z „ustabilizowaną” rodziną Lubiczów, a rodzina Mostowiaków z „M-jak miłość” spełnia wszystkie, najskrytsze oczekiwania wielu mieszkańców polskiej prowincji. Zresztą, nie tylko prowincji...

A jakie są te polskie seriale? Czy wychowują, bawią, rozwijają twórczą wyobraźnie? Jakie wartości kulturotwórcze wnoszą do narodowej skarbnicy? Jakie kreują postawy etyczno-moralne? Czy przedstawiają normalną, polską rodzinę? Owszem, jeśli normalną to pokazywaną w krzywym zwierciadle jako relikt Ciemnogrodu. Ci, „oświeceni” bohaterowie polskich seriali żyją w związkach wolnych. Nie krępują ich żadne konwenanse obyczajowe.

Czy telewidz spragniony „luzu”, znajduje w tych serialach rozrywkę, która śmieszy, bawi i piętnuje naganne przywary rodaków? Obawiam się że nie. Niemal wszystkie cykliczne programy rozrywkowe lansują nieskrywaną rozwiązłość obyczajową, okraszoną sprośnymi dowcipami. Bohaterowie seriali i programów rozrywkowych z lubością ośmieszają ludzi wierzących, przywiązanych do narodowej tradycji.

Modna jest w polskich serialach „europejskość”, zachodni styl życia, którego celem jest niczym nie ograniczony konsumpcjonizm. Trójkąty partnerskie, zdrady małżeńskie, to nieodzowny element polskich seriali. Do dobrego tonu należy posiadanie nieślubnego dziecka. Jeśli chodzi o tę ostatnią „postawę życiową”, jest ona próbą usankcjonowania autentycznych zachowań, autentycznych ludzi z tak zwanego show-businessu. W swych nihilistycznych wywiadach, publikowanych we wszechobecnych środkach zmasowanego przekazu, wręcz szczycą się paniusie lekkich obyczajów ile w swym krótkim, lecz pełnym erotycznych przygód życiu, uwiodły cudzych mężów. Panowie też nie pozostają w tyle. Chętnie chwalą się publicznie ilością przeżytych, krótkotrwałych małżeństw. To, co bohaterowie bulwarowej prasy niegdyś skrzętnie ukrywali przed opinią publiczną, dziś skandale obyczajowe są atutem emancypacji i wyzwolenia. Otwierają one wrota nie tylko do salonów high-life lecz także do komercyjnych i publicznych mediów elektronicznych.

Rodaku! Zanim włączysz swoje radio i swój telewizor zastanów się, czy ten styl „edukacji” polskich seriali spełnia Twoje oczekiwania?

Zdzisław Rynkiewicz

Moje Allegro

 

 

Free Joomla! template by Age Themes